Wiktoriański Londyn
 
IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 The Quiet Woman

Go down 
AutorWiadomość
Silas Moriarty

avatar

Liczba postów : 6
Join date : 22/07/2015

PisanieTemat: The Quiet Woman   Nie Lip 26, 2015 7:38 pm

Nad wejściem do karczmy wisi szyld przedstawiający kobietę pozbawioną głowy - jest już stary i odrapany, pannę na nim pokrywa brud i zaschnięte błoto - nieraz była celem rzutów dla łobuzów pałętających się wszędzie tam, gdzie ich nie trzeba.
W środku jest ciasno i ciemnawo, ale zaskakująco porządnie, czego w półmroku i tak nie widać. Wszystkie stoły i krzesła są już mocno zużyte i noszą ślady wielokrotnych rozpaczliwych napraw, na niektórych blatach stoją ledwie ogarki świec, w schodach prowadzących na piętro do pokoi sypialnych połatany jest co drugi stopień, słowem z daleka widać, że to miejsce jest utrzymywane przy minimalnych kosztach.
Gości obsługuje właściciel, Silas Moriarty, często bardziej niż klientami zajęty poganianiem i łajaniem swoich pracowników. Pracownicy ci – młody chłopak roznoszący piwo i dwie „damy” - odnoszą się do niego z wymuszonym, wrogim szacunkiem i pracują w pocie czoła, kiedy tylko mężczyzna na nich patrzy. Kiedy Moriarty na moment zniknie z ich pola widzenia, momentalnie stają się ociężali i niechętni. Na szczęście dla klientów, Silas znika bardzo rzadko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Maxwell Taylor

avatar

Wiek : 48
Liczba postów : 5
Join date : 22/07/2015

PisanieTemat: Re: The Quiet Woman   Czw Lip 30, 2015 8:47 pm

Kiedy dotarł do karczmy, robiło się już ciemno, chociaż zza przydymionych szyb dochodziło ciepłe światło. Była to ta godzina, że ludzie powoli zaczynali gromadzić się przy stołach, wciąż jeszcze zmęczeni, małomówni i niemal całkowicie trzeźwi. Maxwell wszedł do środka i rozejrzał się nieuważnie po mocno już wysłużonym wnętrzu i twarzach klientów, w większości znajomych. Parę razy skinął głową w geście pozdrowienia. Nie przyszedł tam jednak na kwartę, nie zamierzał więc dosiadać się do żadnego ze stołów. Spojrzał w stronę baru, ale tam zamiast właściciela napotkał spojrzenie jednego z pracowników, a chłopak, gdy tylko go rozpoznał, gestem głowy wskazał mu schody. Mężczyzna pokręcił tylko głową, raczej z braku zaskoczenia niż irytacji, i niespiesznie ruszył na górę.
Bywał w tym miejscu wystarczająco często, żeby wiedzieć, które drzwi prowadzą do pokoju, który Moriarty uważa za swój. Gdy już dotarł na miejsce, zastukał krótko we framugę – z zupełnie, jak sobie uświadomił, niepotrzebnej tutaj uprzejmości – i otworzył drzwi, nie czekając na odpowiedź.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Silas Moriarty

avatar

Liczba postów : 6
Join date : 22/07/2015

PisanieTemat: Re: The Quiet Woman   Pią Lip 31, 2015 9:25 pm

Silas siedział na krześle przy prostym, zniszczonym jak wszystko tutaj stole. W jego „kwaterze” panował nieład – mężczyzna nie kazał sobie tu sprzątać, a w swoim stanie nie miał wielkich możliwości robienia często generalnych porządków. Jego kanciastą twarz oświetlał blask świecy, przy której barman sprawdzał długą listę rzeczy, o których dostawę do swego przybytku musiał zadbać. Jednak na widok Maxwella odsunął stanowczo kartkę.
- Taylor! - zawołał jowialnie. Nie poderwał się, zamiast tego wskazał mężczyźnie pobliskie krzesło. - Ileż można na ciebie czekać!
Nie ruszając się ze swojego miejsca, Silas sięgnął do szafki przy łóżku, z której z pewnym trudem wyciągnął butelkę czegoś mniej podłego niż znaczna większość trunków, jakie serwował na dole. Alkohol mógł sugerować albo, że sprawa jest poważna, albo że Moriarty ma z jakiegoś powodu wszystkiego serdecznie dość i chce się po męsku odprężyć. Ostatnio zdarzało mu się to zaskakująco często. Nie spieszył się z wyjaśnianiem swojego „wezwania”, całą uwagę skupiając na otwieraniu butelki.


Ostatnio zmieniony przez Silas Moriarty dnia Nie Sie 30, 2015 6:40 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Maxwell Taylor

avatar

Wiek : 48
Liczba postów : 5
Join date : 22/07/2015

PisanieTemat: Re: The Quiet Woman   Pią Sie 07, 2015 2:37 pm

Na tak dziarskie powitanie Maxwell odpowiedział jedynie spokojnym skinieniem głowy. Nie rozglądał się po pokoju; porządek czy jego brak nie był jego sprawą, a on nie był jednym z tych wścibskich gości. Powoli odstawił lekarską torbę i zajął wskazane mu miejsce. Gdy tylko dostrzegł, że Moriarty sięga po lepszy trunek, uniósł brwi i spojrzał uważniej na mężczyznę, jakby to było do barmana bardzo niepodobne. Nie odezwał się jednak, czekał, aż gospodarz otworzy butelkę i napełni dwie szklanki, i dopiero wtedy odkaszlnął i rzucił:
- Niech zgadnę. - Wziął szklankę z dłoni Moriartego. - Twój posłaniec był wyjątkowo natrętny, więc pewnie nie chodzi o to, co zwykle.
Zerknął krótko w stronę okaleczonej nogi barmana, ale potem szybko wrócił wzrokiem do otrzymanego trunku. Powąchał płyn i znów uniósł brwi, tym razem z uznaniem, ale z pierwszym łykiem czekał na gospodarza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Silas Moriarty

avatar

Liczba postów : 6
Join date : 22/07/2015

PisanieTemat: Re: The Quiet Woman   Sro Sie 12, 2015 10:54 pm

Moriarty nie był tak dobrze wychowany jak jego gość. Swój alkohol wychylił od razu, jednym łykiem, nie skupiając się w ogóle na smaku czy innych walorach, a zaraz po osuszeniu szkła napełnił je ponownie. Dopiero gdy odstawił butelkę, odetchnął i rozsiadł się wygodnie, skupił swoją uwagę na Taylorze. Opierając rękę o blat stołu, zaczął
- Zgadłeś. Chodzi o moją najdroższą Carmen, mój dar od Najwyższego i moje największe szczęście. Nie tylko moje zresztą, pół Londynu już się na niej poznało. - Silas uśmiechnął się do siebie szeroko, jak zawsze, gdy na myśl przychodziło mu, jakie rzeki pieniędzy płyną do jego kieszeni dzięki dobrze podejmowanym decyzjom. Na przykład tym o wyborze "pracownic". Ale uśmiech zaraz zniknął z jego ust, gdy barman wznowił: - Myślę, że jest w odmiennym... Że jest przy nadziei. Niby żaden nietypowy problem, ale...
Zasępił się i zmrużył oczy.
Ale nic mi nie mówi. Ukrywa to przede mną. A to już jest poważna sprawa.
Znów sięgnął po szkło. Pracujące u niego dziewczęta albo znały swój fach, albo uczyły się go szybko. Brzemienna córa Koryntu nie miała u niego prawa bytu, ale to jeszcze nie oznaczało, że ciężarna miała jakiekolwiek prawo przestać dla niego pracować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Maxwell Taylor

avatar

Wiek : 48
Liczba postów : 5
Join date : 22/07/2015

PisanieTemat: Re: The Quiet Woman   Sro Sie 26, 2015 10:41 pm

Alkohol nie okazał się tak dobry, jak sugerowałaby to butelka, ale Maxwell odstawił szklankę bez skrzywienia. Gestem dłoni powstrzymał gospodarza przed napełnieniem jej ponownie, po czym rozsiadł się, żeby wysłuchać sprawy Moriarty'ego. Uniósł brwi, gdy padło imię jednej z jego pracownic – którą znał od pewnego czasu, choć niezbyt, cóż, blisko – a im dłużej barman mówił, tym bardziej twarz doktora wydawała się zmęczona. W końcu mężczyzna pokręcił głową sceptycznie.
- To nie brzmi jak coś, czym się zajmuję – opowiedział, a widząc spojrzenie rozmówcy westchnął i potarł dłonią skroń. - Posłuchaj, Silas. Nie chodzi o to, że to robi się coraz mniej legalne. Nawet nie o to, że to nie jest taka robota, jaką chciałbym robić. Ale nie mogę jej przecież wlać niczego siłą do gardła.
Nie przepadał za prowadzeniem takich rozmów. Zazwyczaj podobne sprawy albo wyjaśniały się same, albo Taylor mógł pozwolić sobie na luksus zignorowania ich. Nie był to jeden z tych przypadków. Moriarty'ego znał już od lat i, co ważniejsze, był mu winien sporą przysługę. Jedną z tych, które mogły kupić wiele nieprzyjemnych rozmów.
Gdy cisza się przedłużała, Maxwell znów westchnął i zapytał:
- Czego właściwie oczekujesz?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Silas Moriarty

avatar

Liczba postów : 6
Join date : 22/07/2015

PisanieTemat: Re: The Quiet Woman   Nie Sie 30, 2015 6:39 pm

Silas niecierpliwie bębnił palcami o blat, gdy jego tak zwany przyjaciel wymyślał na poczekaniu wymówki i usprawiedliwienia. Żył dość długo, by wiedzieć, że uważne słuchanie rozmówcy to nie zawsze klucz do uzyskania tego, czego akurat się chce, poza tym ludzie lubili mówić rzeczy, z którymi Moriarty się nie zgadzał albo które mogły być tylko przeszkodami i niczym więcej. Innymi słowy, potrafił rozpoznać ględzenie po próżnicy, gdy tylko je usłyszał. Jak teraz.
- Oczekuję, ni mniej ni więcej, wlania jej czegoś do gardła, nawet siłą - poinformował go, opierając się łokciami o stolik. Mimowolnie przybrał przy tym minę i postawę człowieka interesu, dysponującego wszelkimi środkami, by nakłaniać niechętnych kontrahentów do współpracy. - I to zanim problem stanie się widoczny. Mam na myśli, bardziej widoczny. Widzisz, Taylor...
Zadumał się. Maxwell Taylor miał Poglądy. Ludzie z Poglądami niechętnie pochylali się nad cudzym punktem widzenia, dlatego dobór argumentów musiał być nadzwyczaj trafny. Silas sięgnął do najgłębszych pokładów swojej empatii, by wreszcie powiedzieć z głębokim, kaznodziejskim przekonaniem:
- Moja Carmen jest nikim. Bez domu, grosza przy duszy, z wątłym zdrowiem. Rozwiązanie z pewnością by ją zabiło, poza tym dziecko pewnie i tak nie przetrwałoby nocy. Oczekuję od ciebie... wybiegającej myślą naprzód oferty łaski. Uszczęśliwienia w przyszłości. Mówił Pan, że cierpieć będziecie na ziemi, ale za to wielka jest wasza nagroda w Niebie. Damy jej to samo, tylko w mniejszej skali.
Wyprostował się, zadowolony z siebie, i znów sięgnął po butelkę, tym razem napełniając obie szklanki mimo protestów medyka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: The Quiet Woman   

Powrót do góry Go down
 
The Quiet Woman
Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Invisible Woman

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Victorian London  :: Fabuła :: 
Whitechapel
-
Skocz do: